Patrzysz na odpowiedzi znalezione dla frazy: indywidualny tok nauczania





Temat: studia na 2 kierunkach naraz
racja, że dwóch nie można na raz zaczynać. A co do dziekanatu to jeśli jedne ze
studiów są zaoczne to możesz dziekanat komletnie olać, żadnej zgody nie trzeba
a co do czasu. Będziesz przestawiać sobie zajęcia, pozwolą Ci na chodzenie na
ćwiczenia nie ze swoją grupą co dla jednokierunkowych jest niemal niemożliwe.
Powolą Ci zdawać w innych terminach egzamin. Przepiszą wszystkie filozofie,
etyki, wuefy, przysposobienia biblioteczne i BHP, logiki. A jeśli chodzi o
etnologię i archeologię to takich pokrywających się przedmiotów jest dużo
więcej, jeśli tak powyżej 5-6 to może pozwolą Ci zdać od razu na drugi rok po
uzupełnieniu różnic programowych.

Tylko, że
Archeologia i etnologia to kierunki z ćwiczeniami terenowymi. A one mogą trwać
nawet do 2-3 miesięcy co roku. I są obowiążkowe jak normalne zajęcia. Można w
jednym roku nie zaliczyć ich, ale za to w następnym ma się trudności straszne
żeby jakoś się zmieścić w czasie. Z dwoma kierunkami mającymi ćwiczenia
terenowe będzie raczej niemożliwie. Chyba, że ewentualnie zaoczni mają
ćwiczenia te trochę krótsze, ale to trochę też jest za długie. To nie są
kierunki gdzie siedzisz na tyłku i po 15 jedna szkoła Cię już nie interesuje bo
jedziesz do drugiej. Możesz wziąć indywidualny tok nauczania, ale bierze się go
na kierunku macierzystym po co najmniej pierwszym roku, a najczęściej po
drugim, przy wysokiej stypendialnej średniej. Przynajmniej tak jest u mnnie.

ps. na UŚ jest podyplomowa etnologia 2-letnia, więc zawsze możesz mieć 2 tak
wymagające czasowo kierunki w krótkim stosunkowo czasie. Kiedy chcesz studiować
archeologię i coś to postudiuj jakiś język, najlepiej niemiecki, bo najwięcej
wykopalisk jest grup niemiekcich wlaśnie. A jeśli etnologię to też język tego
kraju w którym będziesz się specjalizować. Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: 2 kierunki
2 kierunki
czy jedynym sposobem na jednoczesne studiowanie na 2 kierunkach dziennie jest
indywidualny tok nauczania??i wogóle na czym to polega i jakie są wymagania,
żeby się do tego zakwalifikować?? Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Jak wybraliście swój drugi kierunek?
To juz zalezy od uczelni i konkretnyh wykladowcow. Casem jest to indywidualny
tok nauczania, czasem wiecej czasu na przygotowanie do egzaimu, mozliwsoc
opuszczaenia zajec. Roznie. Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Co ja mam robić?? problem ze szkołą!
a moze jest szansa na indywidualny tok nauczania ze wg wlasnie na
ciaze? rozmawialas z wychowawca? lub z dyrektorem? moze pojda ci na
reke.. i uda ci sie skonczyc normalnie ten rok...

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Co ja mam robić?? problem ze szkołą!
Pracuję w szkole - staraj się o indywidualny tok nauczania - bez problemu dostaniesz, a i po porodzie będzie ci łatwiej kończyć klasę w ten sposób. Powodzenia Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: zerówka-wymioty-temperatura-płacz :(
a ja uważam, że zapewnienia, że na pewno przetrwacie, są na wyrost.
Twoje dziecko żyje od lat w niemal permanentnym stresie. Co więcej,
sytuacja jakby się zrytualizowała - organizm tak nauczył się
reagować na wszytsko co nowe
i niech mi nikt nie mówi, że to kiedyś minie, bo dzieciak, a rodzice
wraz z nim przeżywają istny koszmar
moim zdaniem warto pójśc do psychologa - najpierw może samemu
na warsztaty rodzicielskie
grupę wsparcia - coś co po pierwsze rodzicowi pozwoli jakoś ułożyć
swoje emocje i opracować na spokojnie, pod wpływem porady jakiś plan
po drugie dziecku konieczne jest wsparcie w postaci rodziców
gotowych do niesienia pomocy i zrozumienia
"wydaje mi się, że szkoła to dla ciebie wielki stres"
"zauwazyłam, że bardzo się denerwujesz"
"chyba nie bardzo lubisz na razie szkołę, co?"

pytania z próbą nazwania jego emocji, ciepłe, nie atakujące,
cierpliwość i czas na rozmowę nastawioną na słuchanie a nie
mówienie, że to minie, ze każdy tak ma, że bla bla bla

u mojego brata trwa to już kilkanaście lat - efekt - coraz częstsze
nieobecności, bo doszły omdlenia itp, dwa lata szkoły w plecy za
beznadziejną frekwencję, indywidualny tok nauczania w pewnym
opkresie, który tylko wzmagał późniejszy lęk przed szkołą i
kontaktem zarówno z nauczycielami jak i rówieśnikami

rodzice mimo wielu rozmów i moich sugestii wciąz trwają przy
chorobach fizycznych a ja upieram się przy psychice i somatycznych
objawach utrwalonych przez lata. błędne koło trwa a on się tylko
uczy, że w chorobę można uciec przed odpowiedzialnością, że to dobry
sposób na uniknięcie stresu w danej chwili
ma wielkie ambicje związane ze studiami itp, ale czasem się boję, że
wdrukował sobie już takie rozwiązania z którymi trudno mu będzie
mierzyć się z coraz trudniejszym przecież życiem...

i uwazam, że trzeba dziecku - juz wracając do Twojego - jak
najszybciej pomóc wszelkimi możliwymi sposobami
Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Kiedy dziecko nienawidzi nauczyciela
Indywidualny tok nauczania przysługuje nie tylko dziecku choremu,
ale i zdolnemu. Takie są przepisy. Załatwia się w kuratorium, na wniosek
rodziców,za pośrednictwem szkoły, oczywiście.
Jeśli macie już swojego "docenta", to super.

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Plan zajęć Emusi
a Kwiatek?
Piotr nie dał rady jej wysłać do jej pokoju
indywidualny tok nauczania trzeba zastosować, czy co? Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Pensja dla kobiet pracujących w domu
sir.vimes napisała:

> Kobiety (osoby - zazwyczaj kobiety) zajmujące się domem powinny
mieć prawo do
> emerytury. Powinno to zapewniać państwo nie łaska-niełaska męża
(żony).
Nie, to powinna zapewnić sobie sama kobieta. Albo niech sama na
siebie zarabia, albo niech wymaga opłat od męża, szanuję obydwa
wybory. Niech pomyśli o przyszłości i spisze taką intercyzę, aby
zabezpieczyć się na przyszłość. Ludzie zawierają różne warunki w
intercyzach, więc niech żona zaznaczy, że domaga się płacenia
składek rentowych przez męża.
>
> To prawda, jak wiele osób napisało w tym wątku, że ZAZWYCZAJ jest
to wybór tych
> osób - ale kiepski wybór życiowy nie powinien owocować
wylądowaniem na bruku cz
> y
> garnuszku łaskawej rodziny.
Daje sie renty ludziom , którzy na własne życzenie
> rozpili sie, ćpali - i nabawili związanych z tym chorób - w czym
kobiety
> zajmujące sie domem gorsze są od takich pasożytów?
Renty przyznaje się nie tylko narkomanom i alkoholikom, także
osobom, które utraciły kończyny podczas pracy, które płaciły przez
całe życie składki rentowe.
>
> Podkreślam też, że nie zawsze jest to wolny wybór - np. osoby
mające
> niepełnosprawne dzieci często po prostu nie mają innego wyjścia
(oprócz zamiany
> ról - czyli pójścia do pracy a pozostawienia w domu męża). A jesli
wyjście
> istnieje - często jest to np. niepracująca babcia czy ciocia czyli
dokładnie ta
> sama sytuacja...
>
Państwo powinno wspierać to dziecko i jego rehabilitację, a także
indywidualny tok nauczania. Istnieje coś takiego jak dodatek na
niepełnosprawne dziecko, a opieka nad nimi chyba nawet liczy się do
emerytury, tak mi się w każdym razie coś obiło o uszy, ale nie
jestem pewna na 100%, może ktosia lub ktoś jest to w stanie
zweryfikować.

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: czy posłałybyście swoje dziecko
> Bez przesadyzmu. Nie sadzę aby ktoś przeoczył geniusza matematycznego i udupił
> go nie dając promocji do następnej klasy z powodu tego, że ów geniusz nie
> przejawia żadnych zdolności w kierunku polonistyki.

hmmm, chyba mało w żyiu widziałaś... ja mam np. na swoich studiach oosby, które
są starsze o rok, dwa od większości, bo w czasach podstawówki nie interesowali
się matmą czy fizyką.

Uważam tak jak napisała
> któraś osoba, że mądry uczeń (w sumie nie trzeba być też takim mądrym, zwykłe
> instynktowne zachowanie) skupia się na tych przedmiotach które lubi i z
których
> mu dobrze idzie a pozostałe zalicza na 3=.

a ja nie miałam na myśli "mądrych uczniów", ale osoby zdolne w całkowicie inny
sopsób, niż np. Ty to definiujesz. tacy też są. i warto wziąć ich pod uwagę, bo
świat jest bardziej zróznicowany, niz mogłoby się anm wydawać.

Jeśłi szkoła alternatywna polega tylko na tym, że dzieci maj
> ą
> indywidualny tok nauczania to proszę bardzo, może być

nie am znaku równości między SA a ITN, z tej przyczyny, że ta szkoła ma nie
tylko przekazywać wiedzę, ale uczyc innych działań, sprawnosci, a także postaw.

Ale pozostałe zasady wg
> standardów i bez bezstersowego zachowania typu, że np nie mam teraz ochoty się
> uczyć więc wychodzę z lekcji i idę pograć na komputerze - ałyszałam że w tych
> szkołąch tak się robi.

i tu się mylisz, bo w szkołach nie panuje taka wolna amerykanka, jakby się
mogło wydawać. nie ma przymusu chodzić na rózne lekcje, ale jak juz się
przyszło, to jest obowiązek na niej wysiedzieć, nie wychodzić w trakcie, nie
rozmawiać, nie przeszkadzać. czy to nie uczy dyscypliny? a i odpowiedzialnosci
za własne wybory?

Trudno potem komus takiem
> u
> poradzić sobie w jakiejkolwiek pracy bo nie ma poczucia obowiązku.

i tu kolejny błąd w ocenie. juz napisałam, że wbrew pozorom absolwenci osiągają
sukcesy - zawodowe, naukowe, artstyczne. byc moze jest im o tyle łątwiej, że
zamiast w wieku 14 lat tacic czas na przysłowiowego pantofelka, zajmowali się
tym, co ich interesowało... ale jak powtórzę, co juz napisałam (żeby nie było,
że jestem gorliwą zwolenniczką szkół alternatywnych) nie dla wszystkich i nie
na kazdym poziomie kształcenia takie szkoły są dobre. pytanie tylko - jak to
rozpoznać... Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: OD KWIKA DO MUSZKA PRYWATNE/TAJNE/NIE CZYTAC!!
kwik napisała:

> Witam Ciebie Muszku0
>
> Musze przyznac, ze Twoj prowokacyjny watek dotyczacy kwestii wyspania /
> niewyspania w noc z czwartku na piątek przysporzyl mi nieco problemow /

przykro mi


> Reklama, jaka zamiesciles w piątek, zaowocowala szturmem i nalotem na moja
> skrzynke pocztowa. Otrzymalam 44 maile z propozycjami matrymonialnymi od
> znanych osobistosci forumowych (w tym szesnascie natretnych od mojego brata,
> 4 od blizej nieznanego galla anonima (poznam już wkrotce) oraz 5 od dziewczat
> (nie rob takich duzych oczu, w koncu to forum pt. kobieta).
> Jest tez kilka maili od osob plci zenskiej, adresowanych do Ciebie. W sprawie
> Twojej szkoly mistrzostwa sexu sportowego, konkretnie zapisow na indywidualny
> tok nauczania (masz certyfikat od mistrza bukiego, co nie?).

będzie ciężko, ostatnio jestem zawalony terminami. może wolny termin znajdzie
się w przyszłym roku.

> Przykro mi, ze nie zauwazyles, ze ja spalam tej nocy spokojnym snem
> niedzwiedzia. Nastepnym razem (tzn. pierwszym) wykaz się wieksza aktywnoscia
> i nie zapomnij (geriavit+viagra w szafce) mnie dobudzic.

:)))))))


> Poza tym, nie zartuj już w ten sposób, a będziemy zyc zgodnie i szczesliwie
> na forum.

ok


> Kto czytal i uwierzyl w zart Muszka ten jest sam sobie winien. Ja będę zyc
> dlugo i szczesliwie. Teraz ide napic się miodu, bo tak konczy się kazda bajka.

są na świecie rzeczy, które ni śniły się filozofom. a tylko nieliczni są sobie
winni, że świat odczytują dosłownie.




> Ps. Sezon ogorkowy na forum uwazam za rozpoczety.


też tak uważam, stąd mój żart.

p.s. dowiedziałem się, że dobre kapelusze produkują w skoczowie. Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: paulina chhylewska jakie studia ona ukonczyla??
akademia bydgoska - politologia lub administracja
indywidualny tok nauczania. Tak mi sie wydaje Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Ile zaplace za trzysypialniowe mieszkanie
A ja dodam,ze jak dziecko ,,obce,,idzie do flampandzkiej szkoly i nie zna
jezyka to dostaje przydzial specjalnej juf gok i ma na poczatku indywidualny
tok nauczania jezyka-naprawde szybko dogania rowiesnikow... Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: gdzie kurs flamandzkiego - od poziomu "0"?
a moze kursy korespondencyjne organizowane bezposrednio przez Vlaamse
Gemeenschap to tez jakies wyjscie-sa taniutkie,masz indywidualny tok
nauczania,przez pc kontaktujesz sie ze swoim nauczycielem to moze byc dodatek
do kursow np w przerwie obiadowej na sluzbowym pc Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: normalnie szok
ech nio wlasnie....ja podczas studiow nie moglam chodzic na praktyki bo mialam
bardzo silne napady padaczkowei wiekszosc studiow to indywidualny tok nauczania
w domku
Dopiero od niespelna roku czuje sie lepiej Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: chyba się utopię..
poczekaj jeszcze z pół roku to UP wysle cię na jakiś nikomu nipotrzebny kurs- a
wczesie studiów to sie nie chciało pracowac np w wakacje nawet u niemca przy
szparagach? mój bratanek jest na 3 roku i juz pracuje- ma indywidualny tok
nauczania Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Szkolna analiza moczu, czyli jak liceum walczy ...
paranoja
Bardzo to ciekawe, ale przytocze następującą opowieść. Ja oraz kilku moich
kolegów i koleżanek skończyliśmy jedno z lepszych liceów w Poznaniu. Teraz
studiujejmy na kierunkach takich jak Informatyka czy Ekonomia. Osoby o których
mówię, były w szkole prymusami (jedna osoba miała indywidualny tok nauczania,
reszta to finaliści olimpiad i konkursów przedmiotowych stopnia
ogólnopolskiego, matura z wyróżnieniem). Na studiach kontynuujemy sukcesy -
stypendium ministra lub przynajmniej nominacja do niego. Niektórzy studiują
równolegle dwa kierunki studiów dzinny - wszystko z bardzo dobrymi wynikami.
Teraz wszyscy juz pracujemy i jeteśmy raczej wartościowymi członkami
społeczeństwa.

Ale dlaczego o tym opowiadam? Dlatego, że gdyby nam takie badanie w liceum
zrobili to byśmy wszyscy (WSZYSCY o któych tu piszę) wylecieli na zbity pysk
(podobno najpierw wywalali wszystkich, dopiero potem troche zmądrzeli). I po
co? Co by z tego komukolwiek przyszło? nie dość, że nasze kariery,
jako "narkomanów", byłyby skończone, to szkoła straciłaby najlepszych uczniów,
a teraz zamiast sami na siebie zarabić siedzielibyśmy na karku rodzicom lub
naszemu państwu! (Niw wspominając o tym, że niektórzy po takiej zagrywce
faktycznie mogli by stracić zapał i się stoczyć).

Jaki jest cel badania któe może zniszczyć komuś życie, natomiast pomóc nikomu w
żaden sposób nie może? Jeżeli już musicie walczyć z trawką (czemu jestem
oczywiście i tak przeciw) to walczcie z tymi którzy ją rozprowadzają, a nie
zupelnie porządnymi ludźmi którzy jej uzywają.
Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Nauczyciele versus uczniowie
Nauczyciele versus uczniowie
Drodzy nauczyciele,
ani w podstawówce, ani w gimnazjum, ani w liceum naczyciele mnie nie lubili.
Mam na koncie 2 olimpiady przedmiotowe, certyfikat Proficiency (2kl.
gimnazjum)różne inne duperele, czytam książki, uśmiecham się do ludzi. W
klasie miałam wielu kolegów, ale nauczyciele zawsze prowadzili ze mną zażarty
bój. Najczęściej o ocenę celującą na koniec roku, o ocenę z zachowania. Mam
wrażenie, że wkurzało ich to, że dużo wiem (choc na lekcjach w ogóle się z tym
nie afiszowałam), że bolało ich że moi rodzice są zamożni, że jestem bardzo
niezależna.
Dlaczego usiłujecie organizować zdolnym uczniom jakieś dziwaczne kółka i
zajęcia, skoro tacy uczniowie wolą iść własną drogą? Uwierzcie - wiedzą gdzie
szukać książek, a w bibliotekach siedzą częściej niż wy. Ja i moi zdolni
przyjaciele z liceum chcemy od Was żebyście po prostu dali nam święty spokój.
Nie, nie będziemy chodzić na bezsensowne lekcje, bo tak się składa, że w
naszym elitarnym liceum szkoła przeszkadza w nauce. Po prostu. Jedyny ratunek
to indywidualny tok nauczania i po prostu nie chodzenie do szkoły. Bo kiedy
czytać Arystotelesa? Pod ławką na chemii? Moja szkoła wie, że dając zdolnym
uczniom wolną rękę produkuje sobie olimpijczyków.
Ale jaki ma to wpływ na resztę klasy? Jak pogodzić nieobecności tych zdolnych
i wagary tych trochę gorszych? Tu zaczynają się Wasze dylematy.
Jedno jest pewne - terror usprawiedliwień to koszmar. Tak samo te Wasze
rozmowy wychowawcze, konsultacje, które trzeba odklepać, żeby Was dowartościować.
Zróbcie coś, żeby szkoła nie była więzieniem, nie produkujcie idiotycznych
zdań domowych. Po co pasjonat filozofii z indeksem w ręku ma kolorować mapki
na geografię? Nalezy rozróżnić uczniów unikających wysiłku umysłowego, nie
przemęczających się w szkole, od tych, którzy robią w domu DUŻO więcej.

Kochani nauczyciele, nie rozpętujcie wojny z uczniem i nie podkreślajcie że
jest dorosły tylko wtedy, kiedy nie przyniósł usprawiedliwienia. Mam nadzieję,
że wiecie, że dzwoniąc do rodziców 17 letniego bardzo zdolnego człowieka,
który ma SWOJE SPRAWY po prostu ośmieszacie się.
Aha i pozbądźcie się tych rzeszy prymitywów dowartościowanych zawodem
nauczyciela, co nie sprawdzają klasówek bo oglądają modę na sukces.

pozdrawiam Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Do kogo?
Arodnap, mój syn też ma 15 lat i też jest w ostatniej klasie gimnazjum. Pisałam Ci o nim w mailu :) okres w którym się izolował chyba mamy za sobą i dużo pomogła nam szkoła. Oczywiście też było obrżanie się na nauczycieli, kiepskie dni w szkole. Doskonałym rozwiązaniem okazało się zaświadczenie o niepełnosprawniści i indywidualny tok nauczania połączony z kilkoma lekcjami w tygodniu z klasą. Po za tym w tym roku po raz pierwszy pojechał na kolonie, aby poczuł się odpowiedzialny pojechała z nim młodsza o 6 lat siostra. Te kolonie to był strzał w 10 :) KOlonie fakultatywne, Mała była na plastycznych a Młody na komputerowych. Nie powiem dość droga impreza to była, ale opłaciło się. Poznał nowych ludzi o podobnych zainteresowaniach, okazało się, że nie on jeden jest inny. Firma która organizuje te kolonie zatrudnia bardzo dobrą, doświadczoną kadrę. Dzięki jednemu z wychowawców, nauczycielowi z liceum dostał zaproszenie do programów UE. Najpierw było zaproszenie do Gdańska na tygodniowe warsztaty, tam poznał jeszcze innych kolegów i koleżanki, pierwotnie miał sam nocować w pokoju, bo lubi być sam, po 2 dniach okazało się, że poprosił o łóżko polowe i wprowadził się do pokoju innych chłopców ( wow ) Dwa dni temu pojechał z tą grupą na Krym, kurczaczki, nawet nie pomachał mi na dowidzenia. Ale się śmiał, naprawdę, i sam inicjował rozmowę, pozwalał poklepywać się po plecach, miałam ochotę płakać z radości.
Chodzimy do psychiatry, ale raczej kontrolnie i po recepty na LUCETAM.
Dużo pomaga mi szkoła, która nie tłumi jego zainteresowań, tylko pomaga je rozwijać, jedna z dyrektorek sama wyszukuje różnego rodzaju kursy informatyczne, ciekawe spotkania i bez problemów zwalnia go z lekcji, obecnie zaproponowała, aby prowadził korepetycje z informatyki, a szkoła udostępni pracownię komputerową.
Ogólnie wreszcie, chyba udało mi się otworzyć okno na świat dla mojego syna :) Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Czy któraś z Was ?.....
Mam indywidualny tok nauczania na studiach. Poza tym żadnych ulg nie zauważyłam.
Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: 15 zadań z matematyki!!!nosz kurwa mac!!!
Załatw córce indywidualny tok nauczania. W kombinowaniu mądra
jesteś, coś wymyślisz. Załatw od razu zaświadczenie, że córka jest
wrażliwa, zmienisz nauczycieli. Taaaaak. Komfort psychiczny dla
ciebie= bezcenny.
Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Dzidziuś + studia
Cześć!Ja jestem,a właściwie byłam studentką studiów dziennych(bo 7 czerwca się
obroniłam)z dzieckiem.Dziś mój szkrab ma 2 latka,urodził się 6 czerwca
2002.Sesję przełożyłam sobie na maj.Nie załatwiałam tego przez dziekana,po
prostu dogadałam się z wykładowcami i ćwiczeniowcami.20 maja zdawałam ostatni
egzamin.Całą ciąże śmigałam do szkoły-bardzo dobrze się czułam.Nie wszyscy byli
nastawieni do mnie życzliwie,gdyż z jednego przedmiotu jako jedyna(na roku same
dziewczyny) dostałam 3 bo byłam z brzuszkiem(oceny były wystawiane za
wygląd).No ale co tam,ogólnie ten okres mile wspominam.Wszyscy o mnie
dbali,przytyłam prawie 30 kg.Po porodzie z dzieckiem byłam prawie 4 mies.,bo 1
października poszłam do szkoły.Mój mąż jest studentem studiów dziennych,więc
mijaliśmy się przy drzwiach.Przez rok karmiłam piersią.Jak szłam do szkoły to
ściągałam pokarm do butelki.Na początku było trudno,bo synuś wolał mamusi
cycusia,a nie smoczek,ale mężuś butelkę zawijał w moją piżamę(aby czuł mój
zapach)i maluch się przyzwyczaił.Muszę się przyznać,że nie chodziłam na wykłady
(bo prawie wszystkie były nieobowiązkowe).Poszłam na pierwsze wyjaśnić
wykładowcom,aby nie mieć problemu na egzaminie.Zaproponowano mi ITN
(indywidualny tok nauczania),ale stwierdziłam,że na IV roku jakoś sobie
poradzę,bo zajęć już tak dużo nie było.Bardzo się cieszę,że tak było.Dziś
koleżanki mi zazdroszczą,bo one chciałyby mieć dzieci,ale ta nasza polityka
prorodzinna.Ja za rok śmigam do pracy(jeszcze rok muszę się do jakiejś szkoły
zaczepić,aby mieć rentę po ojcu)a one w pieluchy:)Pozdrawiam Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: INDYwidualny Tok nauczania??
INDYwidualny Tok nauczania??
jestem na pierwzym roku studiow i juz w 7 miesiacu ciazy.1 rok przechodze do konca ale niewiem jak z drugim.czy ktos wie na czym polega indywidulany tok nauczania?a studia eksternistycznie?? Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Ciemno już zgasły wszystko światła, noc nadchodz i..


Brey <B@op.plwrote:
1.Gdzieś to pisałem że osoby ~ moim wieku ( mniej-wiecej przedział
  13-16 lat) są dlamnie nie  odpowiadnie pod względem emocjonalnym i
  intelektualnym.


Wiesz, po tym co piszesz można odnieść wrażenie, że po prostu się
"wozisz" (taki warszawski slang, nie wiem czy gdzieś indziej też
się tak mówi, u nas oznacza wywyższanie się bez powodu).


2.Godziny wychowawcze raczej sa poświęcanie na opierd*l*nie klasy za
 ( jak to nazywają ) nie grzecznie zachowanie. Nie wiem dlaczego
 ale zawsze ja najwięcej dostaje... ;/ Ale to nie temat na dzisiaj... :P


U mnie w podstawówce też tak było ;) Najlepsze było wystawianie ocen.
Polegało to na tym, że klasa oceniała taką osobę. Na mnie zawsze
najbardziej jechali. Wyróżniałem się tym, że odkąd pamiętam miałem
wszystkich w dupie, a moja klasa była klasą konfidentów. Praktycznie
wszyscy poza mną i paroma kolesiami włazili nauczycielom w dupę,
kablując na siebie, a ja wolałem inne rozwiązania (może to efekt
problemów emocjonalnych, ale potrafiłem rozwalić dziecku nauczycielki
łuk brwiowy stalowym prętem za to, że coś mi zrobiło). Zawsze miałem
najwięcej uwag w podstawówce, zresztą ogólnie ta szkoła była strasznie
niesprawiedliwa i gdybym się choć trochę przejmował, pewnie miałbym
jeszcze większe problemy emocjonalne wtedy.

Pamiętam jak ktośtam poszedł na mnie naskarżyć, potem wyszło na to,
że to były wszystkie laski w klasie, podczas gdy prawda była taka,
że Magda poszła tam tylko popatrzeć, a nie miała na tyle jaj (jak
to 11 letnia dziewczynka), żeby powiedzieć, że była tam nie po to
żeby naskarżyć, tylko popatrzeć. Inni pewnie też, ale nie wnikałem,
bo byłem tak bardzo zakochany w Magdzie, że tylko na jej opinii mi
zależało. Resztę pierdoliłem od góry do dołu, ze wzajemnością.

Jak dorośniesz to zobaczysz, że ci się to opłaci.


Ogółu jak ogółu, łatwo Ci mówic, przejć się kiedyś do szkoły, zobacz,
jak dzisiejsza młodzierz się zachowuje ... ręca załamywać.


...tyle że tu się różnimy. Z tego co zdążyłem zauważyć, to ty jesteś
typem indywidualisty-dupowłaza, a takich bardzo się nie lubi.


Nawet jak bym chciał znaleśc sobie dziewczyne, to bedzie trudno,
bo w moim wieku domnie nie pasuja ( emocjonalnie ) a starsze-
fizycznie :) Trzeba czekać.


A może przestań bofhować i unosić się tym, że rozmawiasz na newsach,
tylko po prostu zejdź na ziemię?


BTW. Czasami się zastanawiam czy to ja nie jestem jakiś pomylony.
Wszyscy znajdują sobie przyjaciół, kolegów, partnerów, partnerki,
a ja do nikgo nie pasuje ... Poprostu, to ludzie nie dla mnie


Albo ty nie dla ludzi. Zmień to. Przystosowanie do społeczeństwa to
bardzo ważna cecha bez której w przyszłym życiu zginiesz.


A to co mnie interesuje, to nie jest prowadzone w szkole, a oceny mam
tylko przesto że umiem się zakręcić :)


Tzn. wejść w dupę? To ja dziękuję za takie oceny.


Tylko że ja się nie poczuwam jako człon tej grupy.
No kufa nie wiem dlaczego.


Nie poczuwasz, ale *jesteś*. Jak nie chcesz to załatw sobie indywidualny
tok nauczania i do końca życia bądź zagubionym, nie potrafiącym odnaleźć
się w świecie, bojącym się wszystkiego, nierozwiniętym emocjonalnie
dzieckiem. Historia zna przypadki takich, sam znam kogoś, kto w wieku
ponad 30 lat zachowuje się właśnie w ten sposób.

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: małżeństwa jednopłciowe
24.11.03 alpha.f@konto.pl napisał:


| żeby mu dokopać do żywego 'widziałem twoich rodziców - fajni
| panowie'.

W mojej szkole tez to krazylo. Tylko smial sie z tego i autor,
i adresat... IMHO to kwestia pewnego poziomu danego czlowieka.


Wiesz, jaki on jest w większej większości dzisiejszych szkół?


| Nawet gdyby to nie było w stronę takiego dziecka, wyobrażasz
| sobie jak ono by się wtedy czuło?

Gorzej niz pierwsze *czarne* dzieci ktore poslano do *bialych*
szkol? Sadzisz, ze to byl blad i nie nalezalo ich integrowac,
dla ich dobra oczywiscie?...


Tak się składa, że w pracy mam styczność z paroma małolatami
obcego pochodzenia (głównie wietnamczycy) i świetnie się
integrują z pozostałymi - mimo, że nikt ich do tego nie
zmusza, tak samo jak nikt nie zmusza "pozostałych" do
integrowania się z innymi - przychodzą jak chcą (to
kawiarenka internetowa).


| Niewiele rzeczy na tym świecie jest obowiązkowe, ale powiedz, czy
| chciałbyś przechodząc obok chłopaków z podwórka słyszeć docinki,
| albo nawet nie słyszeć, tylko wyczuwać atmosferę nienawiści?

Oj daj spokoj, dzieci potrafia znienawidzic tez okularnika. I co,
mamy zakazac rodzicom chodzenia z pociecha do okulisty?


Kwestia prawdopodobieństwa. Wiesz jak jest teraz. Homoseksualiści są
o wiele bardziej tępieni i nielubiani. Ile razy słyszałaś określenie
"ty okularniku" na kogokolwiek? A "ty pedale"? Widzisz różnicę?


Ja tez to wszystko wiem. Z wlasnego doswiadczenia. I wiesz co?
Teraz jestem dorosla i *nie zaluje* ze bylo tak a nie inaczej.


Ja też. To uodparnia, ale wszystko ma swoje granice. Znam z widzenia
jednego chłopaka, przypadek autentyczny, który nie był tak silny.
W czwartej klasie szkoły średniej nie wytrzymał presji (podobno
wszyscy "jeździli mu po maksie") i z potwornie inteligentnego
i zdolnego chłopaka przez nieudaną próbę samobójczą zrobił się ktoś,
kto ledwo pamięta, co się do niego przed chwilą mówiło. Przenieśli go
do innej klasy, ale tam też się z niego wyśmiewają (z tego co słyszałem,
bo sam nie widziałem). Teraz ma indywidualny tok nauczania - wcześniej
też mógł mieć, dla wybitnie uzdolnionych, teraz ma, bo nie jest w stanie
zrozumieć lekcji...


| Kosztem dzieci?

Znam takie jedno "dziecko". Ma lat 17 i ma sie swietnie. Cos nie
sadze zeby mialo mu sie pogorszyc...


I co, nikt nie wyzywa jego rodziców? Chyba tylko dlatego, że ludzie nie
wiedzą o tym, że jest tak a nie inaczej, bo nie wierzę, żeby trafił do
tak inteligentnego środowiska.


| Więc jak zrobisz, że nikt nie będzie się z nich wyśmiewał?

To proste: wszystkie dzieci musza byc idealnie sprawne, zdrowe,
miec ciemne lub jasne wlosy (bron boze nie rude), swietny wzrok,
bogatych rodzicow, rewelacyjne oceny, szybko sie uczyc, miec
identycznie dobre wyniki na wf-ie, byc jednakowo uzdolnione w
kazdej dowolnej dziedzinie jaka ci wpadnie do glowy...


Jak mówiłem, kwestia prawdopodobieństwa. Dużo bardziej prawdopodobne,
że ktoś będzie szukał kozła ofiarnego w dziecku homoseksualistów.


W prawdziwym zyciu mamy jednak tak, ze ludzie roznia sie miedzy
soba, a te roznice wywoluja szyderstwa i agresje ze strony co
bardziej cofnietych w ewolucji osobnikow.


Jedne bardziej, inne mniej. Do tego zmierzam.


pozdrawiam:)


Wzajemnie :)

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Proste zadanie....
 * Tue, 12 Dec 2000 15:34:36 +0100 *
 * Tomasz 'Merlin' Kolinko <t@sprint.com.plwrote:

 | wiecen niedopowiedzen bo w budrzecie filmu kasy braklo ,albo pelna wersja
 | przekraczala 1,5h
 No i..? Czy to robi jakas roznice, czy autor zrobil to celowo, czy tez zostalo
 wymuszone.
probujesz robic z niedorobki zalete. nie widzisz tego ?

 
 | jasne ze nie kazdemu sie to przyda (no nie oszukujmy sie... moze 2%-om) ale
 | jakies minimum warto znac ?
 
 Podstawowka:)
ok. ratuje cie ten smajlej na koncu.

 | A wiesz gdzie jest taka Polska ? (pytanie retoryczne ,nie musisz po atlasie
 | szukac)
 Wiem, gdybym nie wiedzial to zrobilbym to samo, co z Cejlonem :)
a widzisz... ale nie wiesz juz co to jest pytanie retoryczne...

 | nie kazdy ma takie zainteresowania jak ty. jak juz wsponiales to edukacja
 | ogolna (liceum tez) ,swoje zainteresowania mozesz rozwijac tylko w ramach
 | jakiegos pokrewnego przedmiotu ev uczyc sie na wlasna reke. NIe mozesz
 | wymagac od szkoly zeby wprowadzila dla ciebie indywidualny tok nauczania
 | ,chyba ze jestes naprawde geniuszem...
 
 Dlatego szkola powinna trwac krocej (10 lat?) a pozniej juz na wlasna reke..
dlatego probuja wprowadzic reforme szkolnictwa.

 | Ach.. tu nawet nie probuje polemizowac.... internet == wyrocznia.
 |
 | NIe uwazasz ze taniej (sorry wiem ze masz sdi) jest ruszyc qper i zajrzec do
 | zwyklej encyklopedii ?Poza tym nie kazdy ma dostep do internetu...
 
 teraz nie, ale za 5 lat dostep do netu bedzie powszechny. Co wtedy?
Objecujesz ? ok. zalozmy ze tak bedzie.
przyklad. plyniesz sobie lodka ,w nocy, nagle widzisz przed soba 2 swiatelka
zielone i czerwone wiesz ze cos plynie na ciebie ,albo od ciebie. od tej prostej
wiadomosci (jakie mma byc z lewej) nagle zalezy twoje zycie.
a ty co ? dalej wiem.onet.pl ?

 |  Wole poswiecic swoj czas na cos pozytecznego, a nie na poznawanie glupot.
 |  Wieksza satysfakcje mam z zarabiania kasy na rzeczach, ktorych sie uczylem,
 |  niz z odpowiadania na pytania przed ekranem telewizora.
 | dorobek kulturowy parunastu wiekow nazywasz glupota ???? Ignorancie.
 | Widze ze dla ciebie liczy sie tylko kasa... szczerze ci zycze ci zeby twoje
 | pragnienia sie zmienily...
 Glupota jest glownie wciskanie tego ludziom, podczas, gdy mogliby ucyzc sie
 czegos pozytecznego.
uwazasz ze twierdzenienie pitagorasa jest niepozyteczne ,czy moze tw talesa ?

bedziesz mial na studiach fizyke/algebre/analize to sie dopiero wtedy dowiesz
jaki jeden gosciu byl (juz niezyje.. odszedl w przeszlosc) genialny.
Nazywal sie Gauss...

 | pierdolisz ,ze jusz tak powiem. kazdy nauczyciel ma w swoim programie 2-3
 | lekcje na dowolnie wybrane przez nauczyciela tematy. Chyba ze nauczycielowi tez
 | to zwisa,ale to juz inna bajka.
 
 2-3 lekcje? Bardzo duzo!
wymiekasz ?
nie twierdze ze to duzo ,ale sa. i jesli ci na tym naprawde zalezy powinienes
starac sie je wykorzystac a nie olewac z textem " to i tak za malo !"

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: obyś cudze dzieci uczył [chyba długie wyjdzie]


lingua.abc.pl <journalist_020WYTNI@poczta.onet.plwrote:
Właśnie wróciłam z 5-godzinnej rady pedagogicznej. To nie jest mój pierwszy rok
w pracy w MENiS-ie [bez skojarzeń ;)], ale jakoś dzisiejsza chyba na długo
zostanie mi w pamięci.

Z nowości w naszym ministerstwie.

Klasy 1-3 podstawówka:
Uczeń klas 1-3 nie otrzymuje ocen, tylko opisowo dokonuje się jego ocen wg
podanych wzorów. Nic nowego pewnie. I tutaj: uczeń może nie zostać promowany do
klasy programowo wyższej ze względu na osiągane [lub nie osiągane] wyniki w
nauce, chyba że rodzice lub prawni opiekunowie _nie_wyrażą_na_to zgody. To który
rodzic wyrazi ?? ?? ?? _Żaden_ IMHO.


Mam ogromne wątpliwości gdy idze o powtarzanie roku tak młodych dzieci. Gdy
dziecko sobie nie radzi na tym poziomie to potrzebny jest raczej psychologi
i szkołaspecjalna/indywidualny tok nauczania


Gimnazjum:
Wg zarządzenia ministra szkoła ustaliła następujący rozkład procentowy konieczny
do uzyskania ocen z prac pisemnych. (...tu skracam...) Do uzyskania oceny
pozytywnej [dopuszczającej] wystarczy _25_%_ wymaganych punktów. Pręt dla mnie,
że się przykładam do kształcenia analfabetów, niedouków i innych debili.
Przecież im wyżej poprzeczka, tym się wyżej skacze !! !! No a związane jest to z
tym, że matura uznawana jest za zaliczoną, jeśli uczeń uzyska 30% punktów na
poziomie podstawowym. Ludzie!!!! Dokąd to zmierza??!!


Nie widze problemu. Przykładowy sprawdzian:

2 - 25 pkt
3 - 40 pkt
4 - 60 pkt
5 - 75 pkt
6 - 100 pkt

Zadania: trzy po 8 pkt [takie że wszyscy powinni zrobić], trzy po 15 pkt
[trzeba się nad nimi zastanowić i orientować sięw materiale], jedno po 31
pkt [do jego rozwiązania potrzebna jest wiedza ponad materiał obowiązkowy].


Extras:
Na wniosek rodziców lub ucznia można się odwołać od ocen: rocznej z przedmiotu,
rocznej z zachowania, wyniku egzaminu klasyfikacyjnego [dla tych nie w temacie -
frekwencja poniżej 50% na danym przedmiocie może prowadzić do braku klasyfikacji
takiego ucznia i może on zdawać egzamin klasyfikacyjny], negatywnego wyniku
takiego egzaminu lub _poprawkowego_egzaminu_. Ale tylko raz. :'''))) <= śmiech
przez łzy...


Bardzod obre rozwiązanie, zawsze nie śmieszył kult frekwencji w szkole.
Szkoła ma uczyć a nieprzyzwyczajać do pracy w fabryce, jeżeli uczniowi
wystarczy 25% godzin do opanowania materiału to znaczy tylko i wyłącznie że
program jest źle opracowany i trzeba go zmienić. Odwołanie od egzaminów [w
cyklu egzamin-poprawka-egzaminkomisyjny] to bardzo dobry system, eliminuje
złośliwości ze strony egzaminującego czy zdarzenia losowe w trakcie
egzaminu.

Grzesiek

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Uczniowie z "chorobą na matematykę"


trzyma. Ja nie jestem za zmuszaniem, nigdy w życiu. Jeśli jednak ktoś
chce zdobywać edukację to niech nie ma pretensji, że ktoś czegoś chce
go nauczyć.


Problem rozbija się chyba o pewne nakazy i obowiązki nie zawsze mające
sens. Dla mnie na przykład cala idea matury jest nonsensem.


Rozwiązanie zadania czy obliczenia zajmują mu więcej czasu, bo musi
parę razy sprawdzić czy dobrze przeczytał i policzył (co robi każdy
uczeń, mam nadzieję), a skoro pewności co do prawidłowości rozwiązania
nie ma (jak każdy uczeń?) i przede wszystkim _nie chce mu się_ to się
poddaje i wnioskuje o kwitek. Mało to dyslektyków/dysgrafików/dys*.*,
którzy wykręcają się swoją ułomnością, a o automatycznej korekcie
pisowni w komputerze nie słyszeli i słyszeć nie chcą?


A to ja się wtrącę, bo widze, że problem leży gdzie indziej. To, co
piszesz, jest prawie całkowicie słuszne (z możliwym zastrzeżeniem
dotyczacym natury dyskalkulii, która może polegać na niezdolności do
rozwiązywania pewnych problemów numerycznych [ale to postać ciężka i
rzadka]). Zwróć jednak uwagę, że piszesz z punktu widzenia człowieka
dorosłego i pracującego, podczas gdy w szkole mogą funkcjonować inne
zasady. Jasne, można używać automatycznego sprawdzanai pisowni, ale
niektórzy nauczyciele nie pozwalają przynosić prac pisanych na
komputerze a przy pisanie prac klasowych uczeń musi pisać ręcznie.
Jasne, może sprawdzać wszystko ze słownikiem, podobnie jak lekki
dyskalkulik może sprawdzać zadanie albo rozpisywać je dużo bardziej niż
zwykły uczeń, ale wtedy wyczerpie mu się czas, który jest obliczony na
_przeciętnego_ ucznia.

Dlatego nie jestem przeciwny zwalniania ucznia z pewnych norm, np.:
czasowych czy poprawnościowych (ortografia), jeżeli nie są to kwestie
kluczowe dla danego przedmiotu. Praca z polskiego czy matematyki to nie
w-f. Jeżeli uczeń napisze ją nie w 45 minut a w 60 i pod innymi
względami zrobi to lepiej niż jego koledzy, to powinien mieć taką
możliwosć. Jest to szczególnie istotne w przypadku uczniów, którym
zaburzenie przeszkadza w tylko jednym przedmiocie, przez co nie ma sensu
posyłać ich do szkół ze specjalnym programem nauczania.

Z drugiej strony, jestem przeciwny zwalnianiu uczniów od obowiązków
zdawania jakiegokolwiek przedmiotu. Jeżeli ktoś nei potrafi tego dokonać
nawet przy możliwych ustępstwach, to nie kwalifikuje się do zwykłej
szkoły. Powinien pójść do szkoły specjalnej, stworzonej dla takich
dzieci jak on (nie mylić ze szkołami dla osób upośledzonych w rozwoju)
lub, jeżeli to możliwe, podjąć indywidualny tok nauczania.


Jest to niepełnosprawność umysłowa mocno ograniczająca możliwości
pracy w wielu zawodach, czyż nie? Posiadanie takiego kwitka powinno
być wyraźnie zaznaczone na świadectwie maturalnym i w każdym CV.


Moim zdaniem to dość dobre rozwiązanie.


myśliwca, a dyslektyka/dysgrafika/dyskalkulika do czegokolwiek co ma
związek z redagowaniem tekstu (95% zawodów wykonywanych w biurze?) czy
pieniędzmi.


Dlaczego nie dysgrafika? Przypominam, że dysgrafia to po zaburzenie
formowania kształtów, czyli odbija się prawie zawsze w tekście pisanym i
nierzadko w rysunkach. Dysgrafik może świetnie sobie radzić mając do
dyspozycji klawiaturę. Z czytaniem też nie musi mieć żadnych kłopotów.


Jak to jest, że wykształcenie i przydatność zawodowa kogoś kto nie
umie liczyć i poprawnie pisać ma tę samą wartość co osoby
pełnosprawnej umysłowo?


Jeżeli w danym zawodzie umiejętność liczenia i poprawnego pisania jest
nieistotna, to może.

Pozdrawiam

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: RIPOSTA ODCZYNNIKI CHEM.
<e@wp.plnapisał(a):


| Kupno odczynnika dla dużych firm niestanowi problemu,co mają zrobić
| studenci
| ..   ukraść z uczelni?
| Znam takie przypadki wśród zaopatrywaczy Twojego pokroju.
| Nie rozumiem po co studentowi odczynniki w domu czy akademiku? Na
zajęciach
| dostanie, w miejscu do tego przeznaczonym

Nieznasz mojego pokroju a robisz ze mnie złodzieja nieznając mnie wcale,
i wiem jeśli tak mnie nazwałaś co chciałbym ukraść, a czego nigdy nie
ukradnę
bo pewnie jest już zajęte przez innego mężczyznę i obrączkę na palcu.
,  słowo' zaopatrywacz' dziwnie mi sie niepodoba i wydaje
sie że wyraża coś innego, użyj jesli możesz cos bardziej pasujacego do tej
wypowiedzi
może ze względu na twoje nastawienie do tematu odpowiednim był by prekursor
produkcji
narkotykowej wśród młodzieży" Dealer odczynnikowy" co ty na to?.
A co do odczynników to dziwie sie czego nierozumiesz,wnioskuje ze odbyłaś
indywidualny
tok nauczania w prywatnej uczelni /gratulacje dla rodziców/ lub nie
studiowałaś wogóle
bo niewiem czy wiesz jakie sa trudności ze zdobyciem na uczelni odpowiednich
odcz.
tylko miejsce odpowiednie nie zmieliło sie a czy student dostanie to znak ?


Facet - a mógłbyś napisac to samo jeszcze raz, ale tak bardziej po polsku?
Weź to przeczytaj sobie na spokojnie - sam się będziesz śmiał z bełkotu.

Ja się zastanawiam nad jedną sprawą - SKĄD masz te odczynniki. To jest tak
naprawdę pytanie. Nie uwierzę, że uzbierałeś na śmietniku.


Jeśli jesteś tak życzliwą osobą proszę o informację, lub choćby o link na
temat utylizacji odczynników chemicznych bym mógł choć z zielonego pojęcia
zrobić sobie brązowe takie
wiesz jak kupka.


W ciągu 3 minut znalazłem dane 7 firm oferujących takie właśnie usługi.
Google przyjacielem twoim - nie zapominaj.


i tak nic z mojej wypowiedzi nie zrozumiałaś,ale nie dziwię się wiesz -
prywatny tok.
Powzięcie takiego zamiaru powstało już w roku 1996 poprzez kilka Instytutów
Państwowych
ale przecież skąd masz o tym wiedzieć- prywatny tok -wiesz


Znów poproszę o przetłumaczenie tego na polski.. powzięcie zamiaru
powstało... Moja sugestia - nie wiem co tam zażywasz lub palisz, ale nie rób
tego więcej, bo będziesz miał coraz większe problemy z komunikacją.


| Nic na to nie poradzę. Za nielegalny handel lub posiadanie niebezpiecznych
| odczynników odpowiada się karnie.

Czemu nielegalny, z kąd ta pewność!


Ze znajomości prawa, jak się domyślam. Na taki handel trzeba mieć po prostu
koncesję. To nie jest tak, że mały Kazio sobie otworzy budkę z odczynnikami i
będzie zarabiał. I tak jest  w całym cywilizowanym świecie.


pozwolę sobie zacytować wypowiedz,,Niemasz o tym zielonego pojęcia,,
i jak sadze o wielu sprawach
a dla was niebezpieczne odczynniki to wszystkie
i nieszkoda mi ,że się spaliły gratuluję po co wam one wystarczą książki i
publikacje
do czerpania wiedzy wiesz -prywatny tok-


I znów ten bełkot... ech...


| Działasz na szkodę młodych ludzi oraz środowiska. Im wcześniej to
zrozumiesz
| tym lepiej.
| Z mojej strony EOT, bo już mi się nie chce.

niewiem co ci sie chce a co nie ,ale pozwolę niezgodzie sie z twoim zdaniem
jest subiektywne,nierozumiałem tego wcześniej i niemam powodu zrozumienia
tego teraz
Dla mnie szkodą jest twoje stanowisko twoje w tej sprawie ale rozumię
cię-prywatny tok-
i zachodzę w głowę czy straszyli was odczynnikami że taką masz alergie na
nie?
niewiem bo ja byłem na zwykłych


Byłeś na studiach??????? Czy to znaczy, że i maturę wcześniej z polskiego
zdałeś???? Jak dla mnie to SZOK.

Szczerze zdumiony,

Corcoran

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Nie będę filozofował.

Maciek Godek napisał(a) w wiadomości: <377A560D.E8E93@kki.net.pl...
[...]


No dobrze - ale jezeli w podstawowce ogolne beda tylko przedmioty w
klasach 1-5, a dalej moznaby wybierac, kim chce sie zostac? Nie tluc
niepotrzebnie biologii etc.? Zawsze w ramach niepewnosci mozna uczyc sie
wszystkiego.


Fajny bylby taki indywidualny tok nauczania. Podejrzewam, ze moja stara
podstawowa zamienila by sie za przeproszeniem w ... (inne okreslenie
domu publicznego :-) na kolkach. (Klasy mogly liczyc max 32 osoby, a i tak
lawki byly scisniete niesamowicie). Teraz sproboj planowac rozklad zajec
tak zeby nie kolidowaly ze soba bo jeden chce sie uczyc biologii i matmy,
drugi matmy i ruskiego, a trzeci chce miec to wszystko na raz.
No coz cierpiec beda wszyscy. Trzeba by bylo rozbudowac szkoly,
zatrudnic o wiele wiecej belfrow i najwazniejsze - zaplacic im.
Skad wziac dodatkowe biliony? He he - podatek od komputera, sprawnej i
niesprawnej lodowki, podatek od podatku podatku ;-) ... itd.


| Jezeli zdecydujesz sie na konkretny zawod i bedziesz
| w nim pracowal to niewykorzystana czesc wiedzy zdobytej
| w ramach szkoly na 100% pojdzie w zapomnienie.
To po co ja sobie w ogole wkuwac do glowy?


Bo moze sie zdarzyc, ze albo Cie wywala z roboty,
albo powiesz: "Mam juz dosc tyrania pod ziemia zostane
rolnikiem i bede blokowal szosy".


A gdyby mapy uczyli w wyżej wymienionych klasach 1-5 (a dokladniej -
jak  to sie teraz robi - w klasach 5)...


A moj kumpel wybral sobie do zdawania jako dodatkowy na maturze
geografie. W podstawowce mial 5. Jak mu geograf kazal w sredniej
pokazac na mapie swiata Europe to on bladzil gdzies w rejonie
Republiki Poludniowej Afryki (RPA) ;-)


| A propo. Uczylem sie jak powstala cala rzezba terenu na: Ziemi, Ksiezycu,
| Merkurym, Wenus, Marsie (Phobosie, Deimosie) ... itd.

I teraz zastanow sie - czy kiedykolwiek wykorzystales te wiedze w sposob
praktyczny?


Jezeli chodzi o Ziemie - oczywiscie. Np. bez dostepu do radia
lub telewizji na podstawie tego co sie nauczylem i zaobserwowalem
potrafie zrobic 12-16 godzinna prognoze pogody.
Co do pozostalych zagadnien - moze jeszcze sie zalapie na jakies
loty wycieczkowe na Srebrny Glob ;-)

A tak nawiasem mowiac jestem cholernie ciekawski.
Lubie nauke, tylko nie lubie tepych nauczycieli, ktorzy
dyktuja podrecznik do zeszytu.


| A wiedziec czemu. Po prostu pracodawca woli przyjac osobe, ktora
| wykona prawie kazda praca, ktora sie jej zleci ( po malym i _tanim_
| przeszkoleniu ), niz zatrudniac goscia, ktorego pozniej trzeba bedzie
| ogromnym nakladem czasu i _pieniedzy_ "przeprofilowywac" do
| wykonywania innych czynnosci.

I w zwiazku z tym zatrudni osobe wszechstronna, ktora niby tam umie
pisac w Wordzie i skakac po okienkach na programiste?


Tacy wszechstronni to sa juz uczniowie 3 klasy podstawowki ;-)

No tak. Zapomnialem programista nie umie skakac po okienkach.

Natomiast pracodawca bedzie wolal zatrudnic programiste
znajacego podstawy asemblera, delphi, pascala, czy html'a i liczyc
na to, ze podczas pracy w zespole pozna dokladniej te jezyki, niz
zatrudnic experta od asemblera, ktory nie bedzie potrafil
dogadac sie z reszta zespolu bo nie bedzie znal skladni pozostalych
jezykow.

[...]


| Wszechstronnosc moze czasem przyniesc wymierne
| korzysci ;-)))

Ja nie protestuje przeciwko wszechstronnosci, tylko przeciw PRZYMUSOWI.
PRZYMUS od czasu do czasu MOZE sie przydac, ale nie przez 8 lat!(a po
nowej reformie ministerstwa edukacji jeszcze dluzej).


Gdyby nie bylo przymusu to pewnie bym teraz kopal rowy melioracyjne,
zamiast siedziec przed kompem w sterylnie czystym pomieszczeniu z goraca
kawka w rece.
Winny jest nie przymus. Winni sa ci nauczyciele ktorzy zamiast uczyc nas
myslec
samodzielnie, probuja wcisnac nam lawine danych nie nadajaca sie do
przetworzenia przez nasze umysly.

Pozdrawiam serdecznie!

Przemek

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Zdemoralizowany przez ADHD
Odpowiedzi dla arv123:

1. Czy i ile razy za chorobę Pańskiego dziecka płaciły inne dzieci ???
Wiele razy, choć często też mój syn był ofiarą złośliwości kolegów. Różnica
polega na tym, że każdy przypadek mojego syna był uwypuklany, natomiast np.
bójki innych chłopców kończyły się zwykłymi upomnieniami.
2. Czy i ile razy Pańskie dziecko zwyzywało równieśnika ?
Nie więcej niż robią to inne dzieci.
3. Czy i ile razy Pańskie dziecko pobiło rówieśnika ? Jak ciężko ?
Zwykle były to normalne potyczki, tak jak w przypadku innych kolegów.
4. Czy pobicie spotkało się z zadośćuczynieniem ?
ZAWSZE! Podstawowa zasada. Nic nie uchodzi płazem. Zawsze jednak można naprawić
wyrządzone zło. Nigdy nie jesteś przekreslony.
5. Jak wytłumaczyć innym dzieciom (np. w klasie 1-3), że jednemu dziecku uchodzi
płazem coś, za co inne dzieci ponoszą karę ? A może dziecko z ADHD należy jednak
karać za złe postępowanie ? Jak ?
U nas to sie udało w 80% przypadków dzieci.
6. Czy Pańskie dziecko uczęszczało do szkoły integracyjnej ?
Uczęszcza.
7. Czy zdarzało się, że zamiast prowadzić lekcję dla wszystkich nauczyciel
poświęcał czas wyłącznie Pańskiemu dziecku ? Jak często ? Ile czasu to trwało
10z45 min. ? 15 ?
Niestety dziecko z ADHD wymaga więcej uwagi, ale można nad tym zapanować
odpowiednio aranżując ustawienie ławek i miejsce takiego dziecka w klasie i
wobec kolegów.
8. Czy uważa Pan, że obecność dziecka z ADHD może niekorzystnie wpływać na
poziom nauczania na lekcji? Jakie kroki warto podjąć aby ewentualny niekorzystny
wpływ zmniejszyć ?
Nie, jeśli nauczyciel ma powołanie. Takie dzieci zwykle są bardziej
błyskotliwe, bo inaczej widzą i czują świat. Trzeba tylko to wykorzystać.
9. Czy nauczyciel, który znośnie radzi sobie ze zdrowymi dziećmi a nie radzi
sobie z przypadkiem ADHD powinien być odsunięty od pracy ?
Przeciętny nauczyciel nie powinien uczyć naszych dzieci, tylko pracować w
supermarkecie. Szkoła to przepustka do dorosłości. Znośny nauczyciel, nie jest
w stanie wykształcić dziecka.
10. Co zrobić jeżeli cała szkoła nie umie sobie poradzić z dzieckiem z ADHD ?
a. zamknąć szkołę ?
b. wymienić nauczycieli ?
c. wprowadzić indywidualny tok nauczania dla dziecka z ADHD ?
d. poszukać dla chorego dziecka innej szkoły ?
e. zwolnić dyrektora ?

Zdecydowanie e. Dyrektor jest od tego, by zorganizować proces nauczania i np.
dobrac odpowiednią kadrę.
11. Czy dziecko z ADHD może być uciążliwe dla otoczenia ?
To nie ulega watpliwości.
12. W jaki sposób przekonasz rodziców innych dzieci, żeby zaakceptowali chorobę
Twojego dziecka i jej konsekwencje dla równieśników ?
Tłumacząc na czym polega ADHD i jak wspólnie zminimalizowac skutki.
13. Czy "opornych" rodziców należy zmusić do pogodzenia się z sytuacją?
Nic to nie da. Oporni chętnie usypaliby stosik i spalili dziecko razem z
rodzicami. Dla nich takie dziecko to demon z piekła rodem. Średniowiecze.
14. Co jeżeli "opornych" jest więcej niż 50% ?
Dziecko zmienia szkołę.
15. Jaka jest rola rodziców, gdy szkoła ma problemy z dzieckiem z ADHD ?
Ogromna. Bez współpracy, nie ma szans na wychowanie takiego człowieka.
16. Moje poparte doświadczeniem nastawienie do ADHD jest złe. Staram się chronić
własne dziecko przed kontaktem z chorymi. Boję się narażać dziecka na stres (ma
wadę serca) Jak przekonacie mnie, że powinienem to zmienić ? Odwołasz się do
litości i solidarności ?
Nie uchronisz swego dziecka przed wszystkimi zagrożeniami tego świata. Zamiast
budować mur, radzę postawić na edukację i uświadamianie dziecku jak postepować,
by nic złego się nie stało.

Dzieci z ADHD to nie potwory. Wystarczy wczuć się w to co one czują, słyszą i
widzą i moąna będzie je zrozumieć. ARV123, zrób sobie nastepujący eksperyment.
Włącz dośc głośno wszystkie możliwe urządzenia w domu: tv, radio, odkurzacz,
roboty kuchenne... Rozpyl perfumy, zapal kadzidełko, pozapalaj światła. poproś
domowników by dodatkowo dynamicznie poruszali sie wokół ciebie i hałasowali.

Tak wygląda w uproszczeniu świat ADHD. Każdy drobiazg z otoczenia absorbuje
uwagę jak rzeczy najważniejsze. Chciał(a)byś żyć w takim świecie? To chyba
największa kara. Zwykle na to nakłada się odrzucenie i potepienie otoczenia.
Pomyśl, jak czułbys się, gdyby to Twoje dziecko było tak traktowane z jakichś
powodów.
Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Segregacja klasowa
niech wszyscy będą na poziomie debili wtedy ...
niech wszyscy będą na poziomie debili wtedy wszyscy będą zadowoleni.

Obecny kształt edukacji w polsce jest zaakceptowany przez społeczeństwo (o czym
świadczą wyniki wyborów przez ostatnie 15 lat). Więc skąd te dzwony alarmowe i
podniosły ton?
Chyba chodzi o to aby wprowadzić kolejne formalne bariery aby można było
wymuszać od nas rodziców kolejne dodatkowe pieniądze.
Gdyby autorzy tego artykułu i ich rozmówcy martwili się o poziom edukacji w
szkole to artykuł był by o potrzebie tworzenia szkół nawet w najmniejszych
miejscowościach/wsiach, o potrzebie tworzenia klas 15 osobowych (a może i nawet
8 osobowych np. na zajęcia językowe), o dostosowywaniu programu nauczania do
indywidualnych zdolności / zainteresowań / potrzeb, o tym aby szkoła uczyła
wszystkich potrzebnych w realnym życiu umiejętności (dobra znajomość języków,
podstawowa wiedza matematyczna, umiejętność wykorzystania komputera w pracy,
ogólna wiedza o funkcjonowaniu organizacji, biur, umiejętność samodzielnego
pisania pism, podatki, itp.)
I może należało by zerwać z tradycją tworzenia klas i stworzyć system
przypominający "Indywidualny Tok Nauczania" tak aby poziom zajęć i ich ilość,
odpowiadały zdolnościom, zainteresowaniom i potrzebom ucznia.

Równość szans powinna oznaczać możliwość osiągnięcia wysokiego wykształcenia
zależnego tylko od zdolności i włożonej pracy. I być może oznacza to
konieczność wydania przez państwo dodatkowych pieniędzy np. na stypendia,
internaty, darmowe obiady, tworzenie klas 8 osobowych dla dzieci trudnych, z
rodzin patologicznych, czy też szczególnie uzdolnionych, i inne działania, tak
aby każdy mógł uzyskać możliwie jak najlepsze wykształcenie.

A co w zamian tego mamy? Żeby przeprowadzić „równanie w dół”
Czy pomyśleliście państwo o konsekwencjach?
Wyobraźmy sobie klasę złożoną z dzieci ludzi dobrze wykształconych, których
stać na dodatkowe zajęcia, korepetycje, zakup dobrego komputera, itp., oraz
dzieci z marginesu społecznego, których losem tak naprawdę się nikt nie
interesuje i które aby przeżyć muszą albo jakoś zarabiać albo żyć z drobnych
przestępstw.
A efekty:
Zaraz pojawią się problemy wychowawcze w pierwszej grupie dzieci (papierosy,
alkohol, narkotyki, ale też nowe wzorce zachowań wzięte z marginesu)
W klasie będzie panować napięta atmosfera w związku z kradzieżami, drobnymi
wymuszeniami, bójkami itp.
U dzieci z drugiej grupy pojawi się jeszcze większa frustracja gdyż
będą „oglądać cukiernię przez szybkę” co może owocować albo zwiększoną agresją
albo marazmem i apatią.
Ponieważ nie będą w stanie nadążyć w nauce za pierwszą grupą uczniów (przede
wszystkim dla tego że po szkole nikt z nimi nie będzie odrabiał lekcji, nie
będą uczestniczyć w dodatkowych zajęciach, bo mają zaległości, których nikt nie
chce im pomóc wyrównać, itp., ale na pewno nie z powodu niższej inteligencji
(!)) nie będą przykładać się do nauki, lub wręcz demonstracyjnie będą
ją „olewać”.
Itd., itd.,....
Podsumowując ogólny poziom wykształcenia będzie dużo niższy niż jak by każda z
tych grup uczyła się oddzielnie. Problem dla państwa jest tylko taki, że nauka
tej drugiej grupy wymaga większego zaangażowania (zwłaszcza finansowego) więc
lepiej aby zrównać ich szansy łatwiej jest (kosztem w zasadzie wszystkich)
dążyć do obniżenia poziomu w grupie pierwszej.

A jakieś pozytywy? Chyba nie ma żadnych, a przynajmniej ja ich nie potrafię
sobie wyobrazić.

„Takie będą Rzeczypospolite jakie ich dzieci chowanie” i jak widać „na
załączonym obrasku” jest marnie, ale ... może być jeszcze gorzej, tak jak
postulują autorzy artykułu.
Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: Nie muszą siedzieć w zamknięciu
Akcja pomocy!! Txt z njet.blog .... POPIERAM AKCJĘ
Won ze szkoły!
Piątkowa Wyborcza straszy mnie jak zwykle wielkim tytułem na pół
strony, ale tym razem sprawa jest poważna. Streszczenie artykułu:
Tyt.: Idźcie precz ze szkoły
Resort oświaty skazuje wiele dzieci na samotną naukę wyłącznie w
domu. Do tej pory było tak: wielu uczniów niepełnosprawnych czy
chorych uczyło w szkole i w domu. Mieli tzw. indywidualny tok
nauczania, ale rodzice i nauczyciele korzystali z furtki prawnej
umożliwiającej częściowe zajęcia w domu. Dziecko niepełnosprawne
uczy się lub choć chodzi na część zajęć z innymi dziećmi do
szkoły – taka sytuacja pozwala mu na kontakt z rówieśnikami i
dodatkowo pomaga w jego rozwoju. W gazecie opisane są przypadki,
kiedy dzieci nadpobudliwe po pół roku nauczania w szkole, ale
indywidualnie z nauczycielem, wracały na zwykłem zajęcia i „nie
rozpoznałby pan które to”. Przykładów Autorka mnoży i dobitnie
uświadamia że uczenie dzieci niepełnosprawnych w szkole, z
innymi uczniami na przerwach i nauczycielem na lekcji, pomaga.
Zresztą wtórują jej rodzice dzieci niepełnosprawnych i Piotr
Pawłowski, prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji.
Ślepe na wszystkie te argumenty Ministerstwo Edukacji i Sportu w
rozporządzeniu z 29 stycznia piszę:
<i>„indywidualne nauczanie nie może być przyznawane uczniom,
którzy mogą uczęszczać do szkoły. Jednocześnie realizowane dwóch
form kształcenia – indywidualnego nauczania i nauczania w
szkole – wzajemnie się wyklucza, bowiem obie formy są
spełnieniem obowiązku szkolnego lub obowiązku nauki, z tą tylko
różnicą, że jedna odbywa się na terenie szkoły, a druga ze
względu na stan ucznia, w miejscu jego pobytu.”</i>
Jeszcze tylko przed zakończeniem: niejednokrotnie w rodzinie
jest ośmioro dzieci, dwa pokoje i ojciec który ciągle pije. To
gdzie dziecko ma się uczyć?
Od dawna zastanawiałem się nad formą publicznego wyrażania
opinii i doszedłem, że jednym z najlepszych miejsc będzie blog.
Dlatego moi drodzy: proszę Was bardzo o zadzwonienie do
Wyborczej i poddanie takiej myśli – opublikujcie list do
Ministerstwa w tej sprawie, niech czytelnicy Gazety go podpiszą
i wyślą na adres ministerstwa. Dodajcie że jesteście oburzeni
postawą Ministerstwa i w pełni popieracie taką akcję.
Txt był zamieszczony w piątek 14 marca w Gazecie Wyborczej na
pierwszej stronie pt.:”Idźcie precz ze szkoły”. Pod txtem
podpisali się: Aleksandra Przybylska i Zbigniew Pendel.
www.gazeta.pl, nr do centrali 0..22 555 4 000, tam proście z
działem „Kraj” do Rafała Zakrzewskiego (kierownika) lub
poproście bezpośrednio z Autorami. Jeśli nie będzie – poproście
o numery telefonów.
Lub bezpośrednio do Rafałem Zakrzewskim 0..22 841 99 45.
Liczę na Waszą pomoc i dziś komentarze udostępniam na opinie w
tej sprawie.
Zajrzyjcie też na stronę Ministerstwa Edukacji i Sportu, chyba
www.men.gov - ale nie jestem pewien i stronę Wyborczej –
www.gazeta.pl lub www.wyborcza.pl
Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: czy moje dziecko MUSI chodzic do podstawowki ????
Państwa dziecko nie musi chodzić do szkoły, tzw. obowiazek szkolny mozna
spełnić prowadząc edukację domową. Proponuje przeczytać książkę poznańskiego
pedagoga i psychologa (sam uczy swoje dzieci w domu) p. Bugajczyka, "Edukacja
domowa", wyd. II Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, 2005 r. Pozycja bardzo
ciekawa.
Ja sama, moje dziecko ma prawie 11 lat, ukończyło właśnie 5 klasę,
zastanawiałam się czy nie prowadzić nauki w domu, nie jestem wprawdzie
nauczycielem, ale mysle, że pracujac razem z moim dzieckiem nauczyłybysmy się
dużo więcej, niz córka w szkole. Dziecko w wszkole się nudzi, szkoła prowadzi
zajęcia dla uczniów tepych, tych którzy do szkoły chodzą nie po naukę, ale
dlatego, że trzeba. Córka od połowy 4 klasej chodzi do szkoły w małej,
powiatowej mieścinie w Wielkopolsce, dzieci nie czytają książek, nie potrafią
dobrze mówić po polsku, czytać ze zrozumieniem, był to dla nasz szok, pierwsze
trzy lata edukacji dziecko kontynuowało w polskiej szkole w Wilnie. Poziom był
duzo wyższy, dzieci były ambitne, chciały się uczyc, sprowadzłam dla nich
polskie podręczniki, lektury. A w Polsce przeżyłysmy szok cywilizacyjny. Bardzo
żałuje, że nie zdecydowałam się na indywidualny tok nauczania po 4 klasie.
Nauka w piatej klasie, to czas stracony, dziecko poza szkołą chodzi do szkoły
muzycznej, ma lekcie angielskiego i francuskiego, chodzi na basen. Ma czas na
ksiązki, film, teatr w Poznaniu, leniuchowanie w niedzielne przedpołudnia. Jest
normalnym dzieckiem, wesołym usmiechniętych, zyczliwie nastawionym do świata i
ludzi, tylko te niedzielne wieczory i pytanie, czy ja muszę tam jutro iść?.
Zastanówcie się Państwo, uważam, że warto spróbować, tym bardziej że macie
Państwo możliwośc pracy w domu, daje Wam to nieograniczone kontakty z
dzieckiem, kontakty z dzieciakami z PGR są nieważne. Przed podjeciem decyzji
warto skonsuyltowac się z psychologiem. Zreszta zgodnie z rozporządzeniem
Ministra Edukacji Narodowej musicie Państwo uzyskać zgodę dyrektora szkoły
(oparta na opinii psychologa z Poradni i pedagoga) na indywidualny tok
nauczania. Moje dziecko w szóstej klasie będzie miało rozszerzony program
nauczania z kilku przedmiotów, jesteśmy po badaniach psychologicznych i
pedagogicznych, uzgodniłam z nauczycielkami przedmiotów zakresy programu
rozszerzonego (nauczycielki, mimo że do tej pory nie miały takiego ucznia są
bardzo pozytywnie nastawione do naszej decyzji). Możeto, że dziecko będzie
miało swój własny program nauczania, nie bedzie musiało słuchać bełkotu swojek
klasy, bedzie chetniej chodziło do szkoły. Indywidualny tok nauczania w szóstej
klasie jest raczej nie do zrealizowania. Życzę powodzenia. Polecam podręczniki
z Wydawnictwa Szkolnego PWN i WSiP.
Pozdrawiam,
Hanna Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: dzieci dzieci
Upieram się, że łatwiej ;-)
Zastanawialiśmy się kiedyś z mężem, przy ilu dzieciach dochodzi do
sytuacji, że mija dzień, a z którymś dzieckiem nie pobyło się czy
nie pobawiło tak sam na sam- my na razie nie mamy tego typu
problemów. Pewnie gdybym pracowała normalnie na etacie, nie byłoby
tak różowo.

Pamiętam, jak traktowałam mojego pierworodnego syna- dopóki nie
urodził się Witek, Zet był w moich oczach dzidziusiem. Dwuletni
Zenon nie miał pewnie nawet połowy tej swobody i niezależnosci, ile
ma teraz niespełna półtoraroczna Terecha. Przy większej ilości
dzieci automatycznie daje się im więcej pola manewru, a to
procentuje. Dużo uczą się od siebie nawzajem, w sensie czysto
intelektualnym, ale i takim technicznym, mycie, ubieranie, porządki.
Przy jednym dziecku nauczycielem życia w początkowym okresie jest
tylko rodzic, w stadzie tę funkcję w dużej mierze przejmuje
rodzeństwo.

Fajną rzeczą jest podział obowiązków- od obsługi zmywarki,
sprzątania czy wynoszenia odpadków na kompost jeszcze żadne moje
dziecko nie umarło, a ja oszczędzam czas, który mogę im potem
poświęcić na czytanie, gadanie, zabawę. Chłopcy sami robią sobie
śniadania, cała starsza trójka sama robi podstawowe zakupy, Witkowi
zaufaliśmy na tyle, że nie odprowadzam już go do szkoły (1.klasa,
szkoła 1.5 km od domu), chodzę tylko z Emilką. Zet to wiadomo,
dziesięcioletnia staroć. ;-) Sami zanoszą brudne ubrania do prania,
sprzątają ze stołu, pomagają mi w tysiącu drobnych domowych
czynnności. Nie pilnuję ich przy zadaniach domowych, pakowaniu
tornistrów- sami mają się pilnować. Ja przeprowadzam lotne kontrole
co jakiś czas. ;-) Wit ma same oceny A, czyli po staremu piątki, Zet
będzie miał indywidualny tok nauczania z polskiego, Emilka czyta
lepiej niż sześciolatki. To piszę nie po to, żeby się chwalić, ale
po to, żeby pokazać, że dziecko z wielodzietnej rodziny to nie jest
człowiek z dziurą w skarpecie czy brakiem zadania, bo matka nie
miała czasu zwrócić na to uwagi.

Doba jest rozciągliwa, a im więcej obowiązków się ma, tym lepiej
gospodaruje się czasem- Narttu, Ty o tym wiesz doskonale, w sumie
zdziwiłam się, że to pytanie o dzieci wyszło od Ciebie. Ty byś sobie
poradziła śpiewająco i z trojaczkami, jestem pewna. ;-) Przy nawale
zajęć siłą rzeczy trzeba nadać odpowiednią jakość każdej chwili,
inaczej szlag trafia cały dzień. ;-)

Cały czas piszę tu z takiego technicznego punktu widzenia rodzica,
pomijam kwestie bezcennych i niesamowitych relacji między
rodzeństwem.

Mam wrażenie, że jedno dziecko w stosunku do dzieci z rodzin
wielodzietnych zawsze pozostaje o krok z tyłu, bo w człowieku jednak
tkwi taka potrzeba chronienia go, pomocy, czasem wyręczania. Sama
jestem jedynaczką i jako żywo świetnie sobie radzę w życiu,
dziadkowie mnie dobrze wychowali, ale ile pracy w to włożyli...
dopiero teraz to ogarniam.
Nie twierdzę, że jedynacy to fajtłapy prowadzone przez mamusię za
rączkę, uważam tylko, że rodzic musi się dużo napracować, żeby
właśnie tak nie było, i to popracować i nad sobą, i nad dzieckiem.

Jest w tym wszystkim też druga strona medalu- my sami złapaliśmy się
swego czasu na tym, że od chłopaków wymagamy jakiejś niesłychanej
odpowiedzialnosci i dorosłości, choć to przecież wciąż dzieci. I
odpuściliśmy im cokolwiek pod pewnymi względami.

W każdym bądź razie będę gorąco obstawać przy mniemaniu, że dobrze
wychować jedno dziecko i nie zwariować przy tym jest dużo trudniej
niż więcej egzemplarzy. ;-) To, że jeszcze nie mam hopla (bo nie
mam, prawda????? ;-PPP), jest już jakimś dowodem. ;-P


Obejrzyj resztę wiadomości z wątku



Temat: mamuśki obecne i oczekujace - studentki ATH.-
Hej hej! Właśnie skończyłam 3 rok informatyki - dzienne inż. Wydział Budowy Maszyn i Informatyki - przede mną ostatni semestr: pisanie pracy i obrona (w marcu lub w czerwcu ).
Pierwsza ciąża wypadła na 1 rok studiów, rodziłam w sierpniu ze spokojną głową, bo sesję zaliczyłam w terminie Cały 2 rok przesiedziałam w domu z dzidzią, nie przerwałam studiów, załatwiłam (u swojego prodziekana do spraw studentów) pseudo eksternistyczny tok nauczania, zaliczyłam dzięki pomocy przyjaciół, którzy dostarczali mi notatki i czasem coś wytłumaczyli (niestety, łatwo nie było i dopiero we wrześniu oddałam index ). Na 3 roku chodziłam na zajęcia, dzidzię oddawaliśmy do żłobka, nawet w pewnym momencie pracowałam (2 miesiące) na pół etatu, ale to niestety już było ponad moje siły. Wkrótce potem dowiedziałam się, że znów zostanę mamą i rozpoczął się dla mnie radosny okres całodniowych mdłości i choróbsk córy (wiosenne pylenia :]). Na szczęście ten okres mamy już za sobą
Ciąża w trakcie studiów: może być kłopotliwa, zwłaszcza, jeśli pojawią się jakieś problemy (z jednego egzaminu wyszłam w trakcie, bo miałam skurcze - z nerwów).
Macierzyństwo i studia: jeśli jesteś systematyczna, bobas jest aniołkiem, nie masz na głowie całego domu i na studiach macie już trochę spokoju, to poradzisz sobie bez problemu W przeciwnym wypadku i tak sobie poradzisz, ale będzie trudniej Mnie to kosztowało sporo wysiłku i mnóstwo samozaparcia (nie jestem w tym odosobniona )
Ulgowe traktowanie zależy tak naprawdę od osoby, z którą masz zajęcia, czasem było łatwiej, czasem miałam więcej roboty niż inni. Na studiach i tak nic nie jest sprawiedliwe.
Co do przerwy w studiach: w regulaminie uczelni jest coś takiego, jak indywidualny tok nauczania, przyznawany z powodu sytuacji losowej czy coś w tym stylu - nie pamiętam już dokładnie. W praktyce prodziekan mi powiedział, że czegoś takiego w ogóle nie ma, indywidualny tok nauczania jest przyznawany tylko osobom, które chcą studiować na dodatkowym kierunku i ble ble. Uzgodnione zostało na tej zasadzie, że abym mogła studiować muszę dogadać się z wszystkimi prowadzącymi zajęcia (musieli mi pozwolić na nie nie chodzić - podstawowy warunek zaliczenia semestru). Udało mi się to bez większych problemów (o ile biurokracja na uczelni jest koszmarna i zżarła mi mnóstwo zdrowia, to wykładowcy potrafią być w porządku), pojawiałam się tylko na kolokwiach, zaliczeniach i egzaminach, musiałam oddawać sprawozdania i projekty.
Przy czym z naszym dziekanatem zawsze były problemy (dopiero niedawno się coś zmieniło ) słyszałam, że dziewczynie z zarządzania, która była w podobnej sytuacji ITN przyznano bez problemu.
Co do wykładowców na twoim wydziale, obawiam się, że nie znam żadnych, więc w tej kwestii Ci nie pomogę
Ja też planowałam mieć dziecko w czasie studiów. Może niekoniecznie od razu na 1 roku (drugie parę lat PO studiach :]), nie jest łatwo, ale nie zmieniłabym niczego

Pozdrawiam
Monika

Obejrzyj resztę wiadomości z wątku